Imprezy,muzyka,narkotyki,alkohol,seks. To moje życie.
Każdy się mnie boi,ucieka gdy tylko zobaczy moją osobę na ulicy.
To właśnie Ja. Słynny morderca Harry Styles. Nikt o mnie,nic nie wie. Nie wiedzą jaki to ból,patrząc na szczęśliwą rodzinę. Nic.
** Impreza **
Dużo "lasek" kręciło Dupą na parkiecie. Lecz nie miałem zamiaru podchodzić i zarywać.
Dzisiejszego wieczoru .. zainteresowała mnie Ona. Piękna brunetka z długimi włosami. Nie widziałem koloru jej oczu. Ale wiem Jedno,że przyszła sama.
-E , laska. Chodź na górę. Zabawimy się!-Byłem bardzo blisko Jej skromnej osoby że usłyszałem jak mówi do niej jakiś pijany typ.
Wstałem i pośpiesznie ruszyłem w Jej kierunku.
-Przepraszam Kolegę,ale muszą zabrać moją dziewczynę do domu.-Szturchnąłem Go bardzo mocno w ramię.
-Spierdalaj ! Ona jest moja.-Znów odwrócił się w stronę dziewczyny.
-Przykro mi.-Uderzyłem Go bardzo mocno w tył pleców że upadł z hukiem.
-Chodźmy.-Dodałem i podałem rękę dziewczynie żeby Ją złapała.
Uścisnęła niepewnie a Ja ruszyłem w stronę wyjścia.
Bez słowa zdjęłam moją bluzę i nałożyłem na Ramiona osobie obok.
-Dziękuje za .. to wszystko. Gdybyś nie podszedł . Nie wiem jakby to się skończyło.-Spojrzała w moje oczy lekko się uśmiechając.
-Nie ma sprawy,teraz tylko chodź odprowadzę Cię do domu,żebyś nie musiała sama wracać-Położyłem rękę na Jej ramieniu.
-Nie,dam radę.-Zdjęła moją rękę razem z bluzą.
-Proszę.-Poprosiłem ładnie a dziewczyna się zgodziła.
** Powrót Harry'ego do domu. **
W trakcie odprowadzania (T.I) Bo tak miała na imię,opowiedziała mi troszkę o sobie,podała numer telefonu i uciekła do ciepłego domu,w biegu jeszcze raz podziękowała.
-Kurwa! Bluza!-Krzyknąłem na całą ulice odwracając się.
Z resztą,niech ją zatrzyma. Będzie miała pamiątkę po mnie .
-I co tak się patrzysz kurwa?!-Krzyknąłem na jakiegoś może o 2 lata młodszego chłopaka.
Nic nie odpowiedział więc zacząłem Go kopać.
-Odpowiadaj szmato!-Kopałem mniej więcej w uda i brzuch.
Uciekł,po prostu wstał i uciekł. Fajnie.
-Jeden z głowy.-Pomyślałem i zaśmiałem się pod nosem.
5 minut później byłem pod domem.
Otworzyłem drzwi i od razu poczułem zapach malin. To był Jej zapach.
Osoby którą kochałem i kocham nadal,osoby która nie .. żyje.
Usiadłem na pufie przed telewizorem którego nie włączyłem,popatrzyłem na obraz stojący na szafie.
Wstałem i podeszłem do niego,opuszkami palców jeździłem po policzku Nicoli. Była niewinna. Samotna. Zagubiona.
Ale była moja,tylko moja. To właśnie Ja ją pokochałem całym sercem,to właśnie Ona skradła mi serce.
Zmarła na raka,było za późno na leczenie. Lekarze robili co tylko mogli lecz nic to nie dało. Po prostu nic.
Dlaczego Bóg zabiera tych dobrych ludzi ? . Dlaczego to Bóg nie zabrał mnie tylko Ją? .
Odstawiłem zdjęcie i pobiegłem na górę,do sypialni.
Dobrze pamiętam każdy szczegół tego domu,mógłbym nawet w ciemności zrobić wszystko.
Ten dom należał do Nicoli,nie opuszczę tego Domu nigdy. Na zawsze razem.
Przebrałem się,umyłem i położyłem na łóżku ledwo stojąc. Nie byłem wstawiony tak żeby nie wiedzieć co się dzieje i gdzie jestem,wypiłem tylko 3 kieliszki i 1 raz zapaliłem Blanta* .
Położyłem głowę na poduszczę i przypomniał mi się ten chłopak. Nie wiem co we mnie wstąpiło że Go pobiłem. Nie wiem..
*^_________________^*
Siemka Pyśki ! xD To właśnie pierwszy rozdział słynnego FF hah,fajnie by było :P
Mniej ważne,jeśli się podoba piszcie w Kom, 5 kom i następny rozdział ;3 .
-Blant* - Blant,jest to papieros z Marihuaną lub Trawką. ;))